Och Ty...

Rodzicielstwo bez filtrów

sala porodowa

Koniecznie przeczytaj zanim zdecydujesz się na poród na Pomorzanach

Wybór szpitala jest dla przyszłych rodziców ważną decyzją. Będą się z nim wiązały jedne z najpiękniejszych wspomnień w ich życiu – narodziny dziecka. O szczecińskich porodówkach chodzą różne pogłoski. Że w Zdrojach jest ładnie, ale z kadrą bywa różnie. Zaś na Pomorzanach jest brzydko i że… z kadrą bywa różnie. Porodówkę na Pomorzanach odwiedziłam dwa razy, w odstępie kilku lat. Co się zmieniło w ostatnim czasie? I czy są to zmiany na plus? Poród na Pomorzanach – jeżeli o nim myślisz to przeczytaj poniższy tekst i przygotuj się na to, co cię czeka.  

Wybór szpitala

Z relacji znajomych mam i informacji z izby przyjęć wynika, że Pomorzany, rzadziej niż Zdroje, odsyłają rodzące do innych szpitali z powodu braku miejsc. Dlatego ten szpital był moim pierwszym wyborem. Szczególnie, że moje porody trwały dość krótko i nie chciałam urodzić w korku na Gdańskiej 😉 Czy więc poród na Pomorzanach to dobry pomysł? Jest kilka rzeczy, które znacząco zmieniły się w ostatnich latach (2016 – 2019) na porodówce PUM – poniżej opiszę, co tam się teraz wyprawia.

Prywatność vs wyszkolenie przyszłych lekarzy

Na początek ważna uwaga, żeby nie było zaskoczenia – poród i pobyt w szpitalu akademickim oznacza mniej lub bardziej odczuwalną obecność studentów medycyny. Przyszli lekarze uczą się fachu obserwując wszystkie zabiegi, jakie są wykonywane na pacjentkach porodówki – od USG do lewatywy. O ile mama wyrazi na to zgodę. W praktyce bywa tak, że nawet jeżeli zgłosi sprzeciw wobec uczestnictwa obserwatorów to będzie musiała się upominać o swoje prawo do prywatności. A nie każdy jest na tyle asertywny, aby wyprosić grupę studentów wyglądających ciekawie zza pleców profesora.

student medycyny

Warto więc zawczasu przemyśleć, jakiej odpowiedzi udzielimy na pytanie „czy zgadza się Pani na udział studentów w badaniach?”. Jest tu jeden mały tip – w niedzielę studenci mają wolne, więc poród w ten dzień samoistnie rozwiązuje dylemat.

Przyjęcie do szpitala

Jeżeli jedziemy do szpitala w trybie pilnym to, o ile są wolne miejsca, zostaniemy przyjęte. Jeśli jednak udajemy się na porodówkę od razu po wyczuciu pierwszych skurczy to możemy zostać przyjęte dość chłodno. Mogą nas też wysłać z powrotem do domu. Położne zalecają, aby do szpitala zgłaszać się dopiero kiedy skurcze występują co 4-5 minut. Czyli nawet po kilku godzinach od pierwszych oznak zbliżającego się porodu. Wtedy faktycznie zaczyna się akcja porodowa.

Zgłoszenie do szpitala rozpoczyna się od papierologii. W moim przypadku położna i lekarz prosili jedynie o kartę ciąży, oryginał wyniku grupy krwi i dowód osobisty. Nikt nie zaglądał w oryginały wyników badań z ostatnich 9 miesięcy. Na początek odpowiadamy na pytania o przebyte choroby – zarówno własne, jak i najbliższej rodziny (warto wcześniej to ustalić). Potem tylko KTG, USG, przebranie się i można iść na porodówkę. Lub jechać, jeśli skurcze zaczynają dawać w kość.

Sala porodowa

Pomorzany dysponują czterema salami porodowymi – oddzielonymi wizualnie, ale nie akustycznie. Oznacza to, że nie widzimy matek rodzących razem z nami, ale je słyszymy. Dzikie wrzaski z sali obok mogą nieco stresować, szczególnie na początku porodu. Albo też dodawać otuchy, szczególnie gdy usłyszymy pierwszy krzyk dziecka sąsiadki.

sala porodowa

Mi dwa razy trafiła się ta sama sala. W 2016 roku miałam „szczęście” dostać dopiero co zamontowane super-nowoczesne łóżko. W praktyce – nikt nie wiedział, jak ten sprzęt działa. W ostatniej fazie porodu położne przez kilka dobrych minut próbowały zamontować podnóżki. W roku 2019 – znowu trafiłam na nowe łóżko (poprzednie chyba się nie sprawdziło). I znowu położne dopiero testowały jego działanie. Tym razem podnóżki udało się wygodnie ustawić… kwadrans po porodzie. Mam nadzieję, że do czasu waszego porodu ekipa znajdzie czas na porządne szkolenie 😉.

Poród rodzinny

Na Pomorzanach nie ma najmniejszego problemu z porodem rodzinnym. Tata nie jest traktowany jak intruz, wręcz przeciwnie. Na sali ma zapewnione wygodne miejsce obok rodzącej. Obecność kogoś bliskiego na sali bardzo się przydaje – zarówno do podania wody, jak i zapewnienia wsparcia emocjonalnego. No i ktoś odważny musi przeciąć pępowinę.

Jeżeli jesteśmy podczas porodu same, zaopiekują się nami położne. Ktoś poda picie i jedzenie, a ktoś inny zaniesie torbę na salę poporodową. Mamy rodzące samotnie nie miały z tego tytułu żadnych nieprzyjemności.

Kadra

W szpitalu mamy zapewnioną opiekę ze strony dwóch zespołów – pielęgniarek i położnych. Jeden odpowiada za mamę, drugi za niemowlaka. Nie przesadzę, gdy napiszę, że położne podczas porodu były cudowne. Zarówno w 2016, jak i trzy lata później, ekipa była opiekuńcza i wspierająca. Przez cały czas ktoś był obecny, doglądał akcji porodowej i informował o kolejnych etapach porodu. W takiej atmosferze można nawet machnąć ręką na niesforne łóżka.

O nasze zdrowie dbają też lekarze i pediatrzy. Dwa razy dziennie, rano i wieczorem, jest obchód. Sprawdzany jest stan mamy i dziecka. Mama może dostać leki przeciwbólowe – po zgłoszeniu potrzeby wydawany był Paracetamol i Ibuprom. Jeśli potrzebujemy wziąć prysznic albo złapie nas kryzys zmęczenia po kilku godzinach karmienia, możemy na chwilę oddać noworodka pod opiekę położnych. Starają się one odciążyć mamę i np. po badaniach same ubierają dziecko.

Po porodzie

W 2016 roku dość szybko, po ok. 40 minutach, zabrano Młodą do mierzenia i ważenia. Przy drugim porodzie Młody miał zapewniony kontakt skóra do skóry przez prawie dwie godziny. Nawet pępowina została odcięta po dłuższym czasie kangurowania. Standard dwóch godzin kontaktu pozwala odpocząć i pozachwycać się swoją pociechą (zakrwawioną, spuchniętą i umazianą, ale dalej słodką). To też czas pierwszego karmienia pod okiem położnych.

kangurowanie

W drodze na salę poporodową pada pytanie o zgodę na szczepienie dziecka. Po pozytywnej odpowiedzi noworodek trafia na pierwsze szczepienia i badania. Mama zyskuje chwilę żeby wypocząć, zjeść coś i wziąć prysznic.

Rooming-in

Obecnie w szpitalach obowiązuje system rooming-in, zapewniający całodobową obecność malucha na sali poporodowej. Nasze mamy tego nie znają, więc są zdziwione jak można w takich warunkach się wyspać. Z jednej strony przeciętny noworodek śpi na tyle dużo, że mama da radę nieco się zregenerować. Z drugiej – w kilkuosobowej sali może być to trudne, szczególnie, gdy dzieciaki będą się budzić „na zakładkę”. Sala wieloosobowa ma za to ten plus, że inne mamy mogą zerknąć na naszego szkraba, kiedy musimy wyjść do toalety (na Pomorzanach są sale z własną łazienką oraz takie, które mają wspólną łazienkę, na korytarzu).

Dzieci układane są w plastikowych, przezroczystych korytkach. Jeśli ktoś ma chęć to można z nimi pospacerować po korytarzu, gdyż ze względów bezpieczeństwa położne odradzają noszenie noworodków na rękach poza pokojem. Dziecko może spać w korytku albo na łóżku z mamą. Ja wszystkie obawy, co do spania razem z niemowlakiem, przepracowałam podczas opieki nad Młodą. Jej nie przygniotłam, więc założyłam, że nie stoczę się w nocy na Młodego (jak na razie jest cały). W szpitalu spaliśmy więc razem. Ciekawe jest to, że część położnych w szpitalu chwali takie rozwiązanie, bo dziecko śpi spokojniej przy mamie a i nakarmić się jest łatwiej. Zaś inne – straszą, że spanie w jednym łóżku jest niebezpieczne. Każda mama musi więc wybrać sama, co jest jej bliższe.

Kąpiel

kąpiel

W 2016 roku położna w dzień porodu wpadła do pokoju, wykąpała Młodą, oblała emolientem i oddała mi krzyczące dziecko. Dopiero po porodzie zaczęłam czytać o zbawiennych efektach późnej kąpieli noworodków. Maź płodowa tworzy barierę ochronną na skórze młodego człowieka, co jest szczególnie ważne w warunkach szpitalnych. Wsparta tą wiedzą byłam przygotowana na odmowę wykonania kąpieli Młodego. A tu położna mówi, że w szpitalu zalecają kąpiel dopiero w domowym zaciszu. No ewentualnie, jak komuś bardzo zależy, to mogą dziecko wykąpać. A tak w ogóle to zalecają myć dziecko 1-2 razy na tydzień, wcale nie codziennie. Serio – szczęka lekko mi opadła z wrażenia.  

Skóra i kremowanie

Dbanie o skórę noworodka też przeszło małą rewolucję – 2016 rok to era chusteczek nawilżanych i kąpania w emolientach. W roku 2019 do łask wróciła zwykła woda. Położne zalecają obmywać dziecko tylko pod bieżącą wodą, bez kosmetyków. Dawniej, kremowanie pupy było obowiązkowe przy każdej zmianie pieluszki. A obecnie? Kremujemy jak najrzadziej, tylko gdy pojawią się zaczerwienienia. Oliwka? Tylko w wyjątkowych przypadkach np. przy bardzo suchej skórze. Emolienty? Zbyteczne, jeśli dziecko nie jest alergikiem. Specjalne płyny do prania? Szkoda kasy, najlepsze są zwykłe płatki mydlane. Minęło tylko kilka lat a tu takie zmiany…

Karmienie

Położne niezmiennie od lat zalecają karmienie co 3 godziny. Ale w tym sensie, że karmimy nie rzadziej niż co trzy godziny. A poza tym na żądanie. Kładzie się duży nacisk na wybudzanie dzieci, jeżeli te śpią dłużej np. w nocy. Masa ciała jest jednym z najważniejszych parametrów sprawdzanych przy wypisie. Jeśli więc nie chcemy spędzić w szpitalu więcej niż standardowe dwie doby to motywujmy malucha do jedzenia, bo pediatra go nie wypuści. A co najmniej zaleci dokarmienie mlekiem z proszku.

Opieka laktacyjna na Pomorzanach jest świetna. Doradczyni z każdą mamą spędza tyle czasu ile potrzebują, aby sprawdzić czy karmienie przebiega prawidłowo. Doradza w sprawie techniki karmienia, przystawiania, aktywizowania malucha do picia i wspomagania laktacji. Bez moralizowania i w miłej atmosferze potrafi zmotywować do ponowienia prób, jeżeli coś nie wychodzi z karmieniem. Każdej młodej mamie życzę takiego spotkania, jakie miałam na Pomorzanach.

Dokarmianie

dokarmianie

Decyzja o dokarmieniu noworodka mlekiem modyfikowanym jest chyba dla lekarzy dość automatyczna. Zbyt niski przyrost wagi oznacza potraktowanie butlą. Natomiast dla matki istotne jest czy dziecko zostanie dokarmione mlekiem z proszku czy jej własnym – odciągniętym. Na Pomorzanach poszli na skróty i od razu przynosili mleko modyfikowane. Jeżeli więc chcemy wcześniej spróbować odciągnąć własne mleko to trzeba upomnieć się o laktator. Jest on dostępny na miejscu, u położnych.

Żywienie mamy

Jedzenie w szpitalu jest… szpitalne. Po prostu. Na śniadanie dostajemy więc kostkę margaryny i dwie kromki białego chleba (mi się zawsze trafiają te dwie najmniejsze, zaraz po piętce 😉). Do tego przezroczysty plasterek szynki o nijakim kolorze lub jedno jajko. Żadnych świeżych warzyw i owoców. Chociaż tu oddaję sprawiedliwość, bo raz trafiło mi się pół listka sałaty do śniadania oraz jabłko na kolację. Polecam więc porządnie dokarmić mamę, szczególnie karmiącą, która ma zwiększone zapotrzebowanie na składniki odżywcze.

Szczepienia i suplementacja

Młody w trakcie pobytu w szpitalu został zaszczepiony przeciwko: wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (WZW B) i gruźlicy. Otrzymał także domięśniowo 1 mg witaminy K w ramach profilaktyki krwawienia spowodowanego jej niedoborem. Tu uwaga dla mam rodzących kilka lat temu i obecnie – w 2016 roku zmieniły się rekomendacje w zakresie suplementacji witamy K. O ile Młodej podawałam witaminę K,  tak teraz dodatkowa suplementacja nie jest konieczna. Najlepiej dokładnie wypytać pediatrę, jakie są aktualne wytyczne w tym zakresie. Nadal zalecane jest podawanie witaminy D (ja polecam tę w sprayu bo kapsułki potrafiły mi pękać w palcach).

48 godzin

Od porodu do wypisania dziecka musi minąć 48 godzin, co do minuty. Jeżeli rodzimy o 9.00 rano, to możemy wyjść najwcześniej po 9.00 rano po dwóch dniach. To znaczy mama, jak dobrze się goi, może zostać wypisana nawet dzień wcześniej, ale co z tego, skoro nie zabierze dziecka 😉 (pomijam tu kwestie wypisu na żądanie). Szpital nie robi wypisów po godz. 21. Mamy, które rodziły późną porą czekają więc na wyjście do rana. Dziecko, po dwóch pełnych dobrach, będzie miało wykonane badania przesiewowe. W ich trakcie pielęgniarka pobierze krew z pięty.

Wypis i zgłoszenie dziecka do USC

Przy wypisie trzeba podać dane przychodni (adres, telefon, nazwisko lekarza), pod opieką której znajdzie się niemowlę. Po noworodka można wjechać autem na teren szpitala, ale zostaniemy wpuszczeni za szlaban dopiero po okazaniu wypisu dziecka.

Mały tip – po powrocie do domu można dziecko zgłosić do USC przez Internet. Jeżeli macie profil zaufany ePUAP lub eDowód wystarczy kliknąć w pole ZGŁOŚ URODZENIE DZIECKA. Nasz akt urodzenia wraz z nadanym numerem PESEL był do odebrania w ten sam dzień, w którym zgłosiłam Młodego przez stronę www. Cud miód! Jeżeli jednak chcecie wysłać tatę do USC, aby osobiście zgłosił dziecko, to pamiętajcie, aby zabrał ze sobą dowód osobisty mamy.

Standardy opieki okołoporodowej 2019 a poród na Pomorzanach

W 2019 roku wydano nowe standardy opieki okołoporodowej do stosowania w trakcie ciąży (dotyczące m.in. badań i edukacji przedporodowej), w trakcie porodu oraz po nim. Szpitale powinny stosować zapisy Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 16 sierpnia 2018 r. w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej. Każda mama powinna zapoznać się z tym dokumentem – wskazuje on, jakie prawa do opieki ma mama. Czy w szpitalu na Pomorzanach nowe standardy już obowiązują? Prześledźmy wybrane zapisy:

„…plan porodu jest dołączany do indywidualnej zewnętrznej dokumentacji medycznej ciężarnej”

Żadna mama rodząca razem z nami nie miała planu porodu. Nikt nas o niego w szpitalu nie zapytał. Jedynie w 2016 roku, usłyszałam od lekarza, że plan porodu to zawracanie d… gitary bo to personel szpitala powinien decydować, jak postępować z matką i dzieckiem. Jestem bardzo ciekawa, czy w którymś szpitalu z uwagą wczytują się w plan porodu…

„Rodzącą traktuje się z szacunkiem oraz umożliwia się jej udział w podejmowaniu decyzji związanych z porodem. Osoby sprawujące opiekę potrafią nawiązać dobry kontakt z rodzącą i mieć świadomość, jak ważne są postawa, słowa kierowane do rodzącej oraz ton głosu podczas rozmowy. Należy zapytać rodzącą o jej potrzeby i oczekiwania, a pozyskane informacje wykorzystać do wspierania i kierowania rodzącą podczas porodu.

W celu nawiązania dobrego kontaktu z rodzącą osoby sprawujące opiekę oraz inne osoby uczestniczące bezpośrednio
w udzielaniu świadczeń zdrowotnych w szczególności:
1) witają rodzącą osobiście, przedstawiają się i wyjaśniają swoją rolę w opiece nad nią;
2) prezentują spokojną i wzbudzającą zaufanie postawę;
(…)

Wszytko zależy od konkretnego człowieka. Od lekarza, który mnie przyjmował usłyszałam (w dużo bardziej dosadnych słowach), że nie jest zbyt szczęśliwy schodząc na izbę przyjęć w niedzielę o 6 rano bo właśnie spał. Cóż… on zaraz wróci do spania, a mnie czeka poród… więc kto ma gorzej 😉? Jak wspomniałam wyżej, położne w pełni spełniły swoją opiekuńczą rolę. Podczas porodu potrafią zmotywować do działania i informują o jego przebiegu.

Podczas porodu należy udzielać wsparcia medycznego w następujący sposób:
(…)
3) umożliwić rodzącej korzystanie ze wsparcia osoby bliskiej;
4) zachęcać rodzącą do aktywności fizycznej i pomagać jej w znajdowaniu optymalnych dla niej pozycji podczas całego porodu;
5) zapewnić rodzącej możliwość spożywania przejrzystych płynów, także podczas aktywnej fazy porodu.

Tutaj nie mam zastrzeżeń. Tata jest mile widziany na sali porodowej. Inne mamy rodziły z przyjaciółkami albo z własną mamą – wszytko jest dozwolone. Co do aktywności fizycznej to, według moich doświadczeń, nie jest lubiana przez lekarzy (usłyszałam tak: „najbezpieczniejszy poród to taki, w którym mama leży podpięta do KTG a nie skacze na piłce”). Pozycja jest generalnie wymuszona przez łóżko, z którym ja osobiście miałam problemy. Co najwyżej można przekręcić się na bok. Co do picia wody – nikt nie zabrania.

„Osoby sprawujące opiekę nad rodzącą uzgadniają z nią sposób postępowania mającego na celu łagodzenie bólu porodowego, z uwzględnieniem stanu klinicznego oraz gradacji metod dostępnych i stosowanych w podmiocie wykonującym działalność leczniczą, oraz zapewniają rodzącej wsparcie w ich zastosowaniu, uwzględniając jej zdanie w tym zakresie.”

W moim przypadku żadna rozmowa na temat znieczulenia się nie odbyła. Dopiero na sali porodowej zaproponowano mi głupiego jasia (który w moim odczuciu nic nie daje). Jeżeli więc nastawiacie się na znieczulenie – informujcie o tym lekarzy jak najszybciej.

„W II okresie porodu należy umożliwić rodzącej przyjmowanie pozycji, które uznaje ona za najwygodniejsze.”

Pozycja jest co do zasady jedna – na plecach na łóżku. Niezmiennie mam wrażenie, że to raczej lekarzom i położnym ma być wygodnie, a nie mamie. Jeżeli odczuwamy dyskomfort podczas leżenia na plecach można przekręcić się na bok i niewiele więcej. Nie ma żadnych propozycji np. porodu w kucki. Jak zależy nam na zmianie pozycji – trzeba będzie się upomnieć.

„W ramach prowadzenia III okresu porodu osoba sprawująca opiekę jest obowiązana do podjęcia, realizacji i udokumentowania wykonania następujących działań:

(…)

2) okazania noworodka matce, poinformowania o jego płci i godzinie porodu;

3) założenia noworodkowi opasek identyfikacyjnych, przed jego odpępnieniem, po wcześniejszym odczytaniu i potwierdzeniu przez matkę zawartych na nich danych,

4) zaciśnięcia pępowiny po ustaniu tętnienia, jednak nie wcześniej niż po upływie jednej minuty od urodzenia się dziecka;

7) osuszenia noworodka po wydobyciu i położenia go na brzuchu matki w kontakcie „skóra do skóry”, jeżeli stan
ogólny noworodka i matki na to pozwalają, oraz zabezpieczenia noworodka przed utratą ciepła;

8) obserwacji przebiegu kontaktu matki i dziecka „skóra do skóry” i pomocy w przystawieniu noworodka do piersi,
jeżeli stan ogólny noworodka i matki na to pozwalają (…)

(…) bezpośrednio po urodzeniu należy umożliwić dziecku nieprzerwany kontakt z matką „skóra do skóry”, trwający
dwie godziny po porodzie.”

Od razu po porodzie zakłada się opaskę z jednakowym numerem na rączkę i nóżkę dziecka oraz na przegub matki. Położna wraz z matką sprawdza, czy oznakowanie się zgadza. Pępowina jest zaciskana po ustaniu tętnienia i odcinana po kangurowaniu. Dziecko położone na mamie jest od razu otulane ręcznikiem. Pierwsze karmienie odbywa się pod okiem personelu. Kontakt skóra do skóry trwa dwie godziny. Zatem – wszystko realizowane jest zgodnie ze standardem.

„…zdrowy noworodek po pobycie wraz z matką w sali porodowej jest przekazywany do oddziału położniczego zorganizowanego w systemie „matka z dzieckiem”;”

System rooming-in zapewnia pełen, 24-godzinny, kontakt matki z dzieckiem w pokoju poporodowym. W sali odbywają się podstawowe zabiegi pielęgnacyjne noworodka – ubieranie, przewijanie, karminie czy kąpanie.

„…wszystkie zabiegi pielęgnacyjne i obowiązkowe standardowe procedury wykonywane są po przekazaniu informacji i uzyskaniu zgody w obecności matki w sali „matka z dzieckiem”, o ile stan zdrowia matki na to pozwala;”

Badania pediatryczne, ocena stanu zdrowia, ważenie czy badanie słuchu odbywają się na sali poporodowej. Szczepienia, pobieranie krwi czy badania specjalistyczne realizowane są w gabinecie położnych. Kiedy położne zabierały dziecko z sali informowały, na jakie badania jadą. Jednak ja, jako mama, nie zostałam zaproszona do udziału w żadnych działaniach odbywających się poza wspólna salą.

Należy zapewnić warunki prawidłowej laktacji i odżywiania noworodka przez:
1) dostarczenie matce przez położną sprawującą opiekę nad matką i dzieckiem informacji spójnych i zgodnych z aktualną wiedzą na temat laktacji w zakresie korzyści i metod karmienia piersią lub mlekiem kobiecym;
2) przeprowadzenie instruktażu matki w zakresie prawidłowej pozycji i sposobu przystawienia dziecka do piersi uwzględniającego informację, że we wczesnym okresie karmienia piersią należy podejmować próby przystawienia
noworodka do piersi do kilkunastu razy na dobę na przynajmniej 15 minut do każdej piersi, a jeżeli noworodek
nie budzi się, należy go budzić do karmienia po 3–4 godzinach, licząc od początku ostatniego karmienia, z wyjątkiem pierwszych dwunastu godzin życia dziecka, kiedy z powodu obniżonej aktywności dziecka wybudzanie nie jest wymagane co trzy godziny;
3) zachęcanie matki do przystawiania noworodka do piersi po zaobserwowaniu wczesnych oznak głodu (czuwanie i zwiększona aktywność, poruszanie ustami, odruch szukania);
4) dokonywanie, w pierwszych dniach po urodzeniu, bieżących obserwacji cech dobrego przystawienia i pozycji przy piersi oraz objawów skutecznego i nieskutecznego karmienia (w szczególności liczba karmień, stolców i mikcji na
dobę, czas trwania i rytm odgłosu połykania podczas karmienia, przyrost masy tzw. wskaźniki skutecznego karmienia), których wyniki są odnotowywane w dokumentacji medycznej; w przypadku stwierdzenia nieskutecznego karmienia piersią należy zdiagnozować problem na podstawie oceny umiejętności ssania i wdrożyć postępowanie zgodnie z aktualną wiedzą na temat laktacji w celu umożliwienia skutecznego nakarmienia noworodka mlekiem matki z piersi, a jeżeli nie jest to możliwe – odciągniętym mlekiem matki. Należy przy tym uwzględnić prawidłowy dobór metody dokarmiania, który zgodnie z aktualną wiedzą nie zwiększy ryzyka pojawienia się problemów ze ssaniem piersi i laktacją. Diagnozę i przeprowadzone postępowanie należy odnotować w dokumentacji medycznej;
5) podawanie sztucznego mleka początkowego wyłącznie na zlecenie lekarza lub zgodnie z decyzją matki, po wcześniejszym udzieleniu jej informacji o takim żywieniu;
6) przeprowadzenie instruktażu ręcznego pozyskiwania pokarmu, a w szczególności siary dla noworodka;
7) niestosowanie, w okresie stabilizowania się laktacji, smoczków w celu uspokajania noworodka;
8) zapewnienie każdej potrzebującej matce sprzętu do skutecznego pozyskiwania mleka kobiecego;

Laktacja to temat rzeka (oczywiście mlekiem płynąca). Na Pomorzanach szkolenie laktacyjne było przeprowadzone świetnie. Doradczyni instruowała każdą mamę z uwzględnieniem indywidualnych trudności. Każda mama miała okazję przystawić dziecko do piersi pod okiem personelu. Więc w tym zakresie wszystko było świetnie.

Jednak dokarmianie mlekiem modyfikowanym nie zbliża się do standardu. Lekarz potrafi zlecić dokarmianie bez żadnej konsultacji z matką i np. o 3 w nocy położna przynosi mamom butelkę z informacją, że „lekarz kazał”. W takich warunkach nie ma już z kim rozmawiać, a nieprzygotowana mama nie będzie biegać po korytarzach po laktator. Jeżeli więc zależy nam na uniknięciu dokarmiania butelką to trzeba nacisnąć lekarza, żeby wcześniej poinformował o ewentualnym wskazaniu mm i wcześniej odciągnąć własne mleko.

Nikt z personelu nie informował o wskazaniach czy przeciwwskazaniach co do używania smoczków. Część mam od razu wkładała smoczek dzieciakom do buzi i nie spotkało się to z żadną reakcją położnych. Wydaje się, że kadra dyplomatycznie pozostawia tę kwestę do indywidualnej decyzji rodzicom.

#Pięknie Pani urodziła

Na koniec zostawiłam smutny obrazek. Przynajmniej dla mnie. Na obchodzie lekarz (kobieta) w asyście pielęgniarek, z szerokim uśmiechem na ustach, pochwaliła dwie mamy za poród siłami natury:

„Pięknie Pani urodziła”

„To był świetny poród, brawo”

Serio? A kobieta po cesarce leżąca obok rodziła gorzej? Chyba tak, bo ona nie usłyszała pochwały. Jeszcze inna, po znieczuleniu i cała ponacinana, miała po takich tekstach łzy w oczach. Miało być miło… a wyszło jak zawsze. Przecież organizm matki ma swoje możliwości i ograniczenia. Cudowne jest to, że potrafi wydać na świat dziecko, nie ważne jakimi sposobami.

Podsumowanie

W ankiecie oceniającej pracę placówki umieszczono nietypowe pytanie: „czy jakby Pani mogła cofnąć czas i jeszcze raz wybrać szpital, to czy rodziłaby Pani u nas?”. Ja odpowiadam – tak. To prawda, że Pomorzany potrzebują remontu i że nie ma tam luksusów, szczególnie kulinarnych. Natomiast kadra jest profesjonalna i pomocna. Zmiany, które zachodzą idą w kierunku budowania więzi noworodka z matką i dbania o ich potrzeby w jak najbardziej naturalny sposób. A mi to bardzo odpowiada. Poród na Pomorzanach – polecam!

Wszystkie informacje zawarte w powyższym tekście są wynikiem doświadczeń własnych i znajomych mi osób oraz subiektywnych odczuć z pobytu w szpitalu. Część z informacji może nie wynikać z oficjalnej polityki szpitala i stanowi przejaw indywidualnego podejścia konkretnych lekarzy, pielęgniarek oraz położnych. Przedstawiony opis opieki dotyczy niepowikłanego porodu naturalnego.

Zapraszam do zapoznania się ze wskazówkami dotyczącymi skompletowania wyprawki dla mamy i dziecka.  

Previous

Wyprawka do szpitala dla mamy i dziecka – praktyczny przewodnik dla początkujących

Next

Słowa, które krzywdzą – czyli czego nie mówić do dziecka (część 1)

6 Comments

  1. agata

    Serio szczepienie dwie godziny po porodzie???

  2. Ana

    szkoda że komentująca nie wskazała jak piętnowane są matki które nie chcą karmić piersią a od razu proszą o mm 🙁

    • Leżąc na czteroosobowej sali spotkałam się tylko z zachęcaniem do karmienia naturalnego ze strony personelu. Jedna z mam po kilku godzinach karmienia maleństwa sama poprosiła o mm i bez problemu je otrzymała – bez niemiłych słów. Nie spotkałam się z piętnowaniem, o którym piszesz. Chociaż dało się odczuć, że personel preferuje karmienie naturalne. Miałaś jakieś nieprzyjemne doświadczenia?

  3. Ika

    Mam bardzo podobne odczucia. Mi trafili się akurat świetni lekarze-poród wywoływany . Chociaż mój poród był dość nieoczekiwany i pewnie długo zostanie w pamięci personelu(urodziłam na korytarzu ,chociaż leżałam na patologii ciąży- nie dobiegłam😜)- byłam bardzo zadowolona. Dodam tylko,że chciaż nie zapraszano mnie do sali gdzie oddbywały się badania itp., to się „wprosiłam” i nikt nie robił z tego tytułu problemu,choć lekarka wymownie uniosła brew.

    • Poród na korytarzu, chylę czoła! Zapewne zostałaś legendą szpitala 🙂 A myślałam, że to ja urodziłam szybko (1,5 godziny od przyjazdu do szpitala)… Co do badań, dziękuję za cenną informację – to ważne, żeby mama, jeśli sobie tego życzy, była obecna przy wszystkich procedurach. Chociaż przyznam się, że kiedy zabierali Młodego na badania, korzystałam z okazji i chrapałam zanim ekipa zdążyła opuścić salę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén